Historia pisze się na piasku! Legendarny DAF wygrywa „generalkę”, a polskie klasyki podbijają Dakar Classic 2026
Kiedy na trasę wyjeżdżają legendy, niemożliwe nie istnieje. 6. edycja Dakar Classic przyniosła właśnie wilkie wydarzenie w historii motorsportu. Polska załoga w ciężarowym DAF-ie 3300 zrobiła coś, czego nie dokonał nikt wcześniej – wygrała etap w klasyfikacji generalnej, pokonując zwinne samochody osobowe! Ale to nie jedyny polski akcent na saudyjskich pustyniach.
Rajd Dakar Classic test dla konstrukcji sprzed lat, gdzie „zmęczenie materiału” jest terminem odmienianym przez wszystkie przypadki. Tym bardziej cieszy postawa polskich zespołów, które po trzech etapach udowadniają, że polska szkoła mechaniki i nawigacji należy do światowej czołówki.

Sensacja w wadze ciężkiej: Kamena Rally Team
To wiadomość, która elektryzuje miłośników wagi ciężkiej. Zespół Kamena Rally Team (Tomasz Białkowski, Darek Baśkiewicz, Adam Grodzki) zapisał się na kartach historii. Podczas 3. etapu, liczącego 573 kilometry, ich historyczny DAF 3300 okazał się bezkonkurencyjny nie tylko w swojej klasie, ale w całej stawce rajdu!
To pierwszy raz w historii Dakar Classic, gdy ciężarówka wygrywa etap w klasyfikacji generalnej. Precyzyjna jazda na regularność i bezbłędna nawigacja dały im 1. miejsce na etapie i pozwoliły utrzymać świetną, 11. pozycję w klasyfikacji generalnej rajdu. – Sprzęt spisał się bez zarzutu. Faza nauki jazdy na regularność zakończona, teraz czas na walkę – komentuje załoga, która mknie przez wydmy i formacje skalne niczym czołg, udowadniając niezawodność holenderskiej konstrukcji.

Walka z materią: Mercedes i „dym spod maski”
Dakar to jednak nie tylko sukcesy, ale i walka z awariami. Prawdziwą przygodę przeżyli Paweł Kośmiński i Bartek Balicki. Ich Mercedes podczas drugiego etapu napędził im strachu – w kabinie pojawił się dym z instalacji elektrycznej. Szybka reakcja, naprawa na poboczu i dalsza jazda w kurzu za ciężarówkami pokazały ducha walki. Trzeci etap był już dla nich łaskawszy. Mimo morderczego dystansu i jazdy w korycie dawnej rzeki, Mercedes nie sprawiał problemów, osiągając na pustyni średnie prędkości rzędu 85 km/h. Załoga plasuje się na solidnym 20. miejscu w stawce ponad 90 pojazdów.
Precyzja w nawigacji: Pietrzycki i Jabłoński
Trzecią polską siłą są Mariusz Pietrzycki i Kamil Jabłoński. Ich zmagania to dowód na to, że w Classicu liczy się nie tylko prędkość, ale i spryt. Na odcinkach nawigacyjnych musieli „szukać skrótów”, by zaliczyć waypointy przy najmniejszym przebiegu. Mimo urwanych mocowań maski (szybka naprawa polowa!), załoga unika większych błędów i pewnie pnie się w górę tabeli. Po trzech etapach zajmują wysokie, 13. miejsce w klasyfikacji generalnej.
Co dalej? Czas na „Maraton”
Przed klasykami teraz największe wyzwanie – etap maratoński (7-8 stycznia). To esencja dawnego Dakaru: nocleg na pustyni w namiotach i całkowity zakaz wsparcia serwisu. Jeśli coś się zepsuje, załogi będą zdane tylko na siebie i narzędzia, które wiozą w bagażnikach. To będzie ostateczny test niezawodności dla leciwych silników i zawieszeń.
Trzymamy kciuki za polskie załogi!