Zaplanujcie wspólną randkę już teraz!
Zima to dla każdego fana klasycznej motoryzacji najdłuższy okres w roku. Sól na drogach skutecznie więzi auta w garażach, a widok pokrowca naciągniętego na karoserię rzadko kogo nastraja optymistycznie. Do tego dochodzą Walentynki – moment, w którym trzeba na chwilę odłożyć klucz nasadowy i udowodnić, że poza pasją do żelaza, liczą się też ludzie. Mamy sposób, jak połączyć te dwa światy bez zbędnego patosu i różowych pluszaków.

Zamiast więdnących bukietów – plan na wrzesień
Umówmy się: czekoladki zostaną zjedzone przed kolacją, a kwiaty po trzech dniach wylądują w koszu. To miłe gesty, ale dla kogoś, kto każdą wolną chwilę spędza na szukaniu części do swojego youngtimera, liczy się coś innego. Liczy się obietnica radośnie spędzanego życia. Kupując bilet na Retro Motor Show właśnie teraz, w samym środku lutowej szarugi, dajesz „światełko w tunelu” i gwarancję, że kiedy sezon będzie dobiegał końca, spędzicie go razem w najlepszym możliwym otoczeniu.
Randka w oparach benzyny i stylu retro
Pasja do staroci bywa trudna dla drugiej połowy – to godziny spędzone w garażu, zapach smaru w domu i wieczne „jeszcze tylko jedna śrubka”. Walentynki to idealna okazja, by pokazać, że ta akceptacja nie jest jednostronna. RMS to nie jest ciasna piwnica z częściami. To hale pełne lśniącego chromu, zapachu starej skóry i dźwięku silników V8, które budzą dreszcze nawet u laików.

Wspólny weekend w Poznaniu to szansa, by odczarować „nudne stare samochody”. To spacer wśród projektów, które są dziełami sztuki, to muzyka z winyli i klimat elegancji, który ma w sobie coś z dawnego Hollywood. To miejsce, gdzie jedna osoba może godzinami sprawdzać spasowanie blach w rzadkim Porsche, a druga w tym samym czasie znajdzie inspirację w strefie mody retro czy stylizacjach pin-up.
Inwestycja w „my”, a nie w „ja”
Wybierając prezent w lutym, rezerwujesz czas. W świecie, gdzie kalendarze puchną z dnia na dzień, deklaracja: „ten weekend we wrześniu jest nasz” ma ogromną wartość. Nie wręczasz tylko papierka z kodem QR. Wręczasz konkretny plan na randkę, która nie skończy się na nudnej kolacji. Na targach możecie razem usiąść w fotelu auta, o którym marzycie od lat, albo po prostu chłonąć atmosferę czasów, gdy przedmioty miały duszę, a nie tylko datę ważności.
Bilet kupiony teraz to dowód, że rozumiesz pasję partnera lub partnerki, ale chcesz w niej uczestniczyć na własnych zasadach – w pełnym słońcu, wśród tysięcy ludzi z tą samą iskrą w oku i przy najlepszych klasykach w tej części Europy.
Wrzesień nadejdzie szybciej, niż myślisz
Zimowa depresja pasjonata kończy się wtedy, gdy pojawia się pierwszy konkretny plan na wyjazd. Bilety są już w sprzedaży, a wrzesień w Poznaniu to zazwyczaj to krótkie okienko pogodowe, kiedy słońce idealnie odbija się w wypolerowanych lakierach. Zróbcie sobie przysługę – zamiast kolejnego gadżetu, który wyląduje w szufladzie, zaklepcie sobie wspomnienia.
Widzimy się na Międzynarodowych Targach Poznańskich. Wrzesień będzie nasz.


